Kilian Odkąd wyruszyliśmy do Zaofu nie miałem chwili wytchnienia. W sumie Lilian także. Od dwóch dni trenowałem ją walki wręcz. Na początku miałem wątpliwości, czy to aby dobry pomysł, ale już po dwudziestu minutach Lilian potrafiła do perfekcji podstawowe figury ataku i obrony kataną. Obecnie jednak zrobiliśmy sobie taki mały pojedynek i niestety muszę przyznać, że w ciągu tych dwóch godzin nauczyła się naprawdę wiele. Bez wielkiego problemu odpierała i blokowała każdy mój atak, przez co zaczynałem się zbliżać coraz to bliżej końca sali. Jeśli za chwilę czegoś nie wymyślę to jeszcze mnie pokona, a w zasadzie to ona we wszystkim wygrywała, kiedy byliśmy młodsi. Kiedy jeszcze byliśmy razem. W końcu nadarzyła się moja okazja, kiedy Lilii zachwiała się na lewej nodze i dzięki temu udało mi się wytrąci jej miecz z ręki, a do tego złapać ją w tali, ratując ją w ten sposób przed upadkiem na ziemię. Przez krótką chwilę Lilian wpatrywała się w moje oczy, a ja w jej. Niestety w tedy do sal...
Lilian myśli, że zna prawdę o sobie i o świecie, ale gdy pewnego dnia do jej szkoły zjawia się tajemniczy i przystojny chłopak, przy którym dzieją się dziwne rzeczy zaczyna się zastanawiać kim jest i dlaczego to właśnie ją szuka owy chłopak. Jest tylko jedno ale: jeśli zdecyduje z nim pójść, nigdy nie będzie mogła wrócić do swojego dawnego życia. Lilian stoi nad rozstajem dróg: pójść z chłopakiem do świata, do którego niby należy czy pozostać w świecie, który zna i zapomnieć o Kilianie.