Przejdź do głównej zawartości

Rozdział 8 Wyprawa

Lilian
Ostatni tydzień szkoły minął zaskakująco szybko, chyba głównie dlatego, że razem z Korrą uczyłam się panować nad swoimi nowo nabytymi umiejętnościami. Jednak każdego wieczoru rozmawiałam z Kilianem o mojej rodzinie, o której istnieniu zapomniałam, ale także o naszym wspólnym dzieciństwie. Kiedy je opowiadał próbowałam sobie coś przypomnieć, ale niestety nic sobie nie przypomniałam. Ani jednego wspomnienia czy przebłysku wspomnień mojego dawnego życia. Korra uważa, że prawdopodobnie w jakiś sposób moje wspomnienia zostały zablokowane, ale ja sądzę, że po prostu ich tam nie ma. Jakby ktoś je zabrał i je gdzieś przechowywał, z dala ode mnie i mojego prawdziwego życia.
Niestety nie powiedziałam o mojej wyprowadzce moim przyjaciółką i znając je już dobre trzy lata podejrzewam, że mnie za to ukatrupią. Kiedy miałam już zdobywać się im powiedzieć o tym zawsze mi ktoś lub coś przerywało, to dostawca pizzy, to Kilian, który przyjechał mnie zabrać na przejażdżkę na jego motorze, to ciocia dzwoniła, aby się zapytać jak się bawimy i inne wnerwiające rzeczy, (chociaż to drugie było wspaniałym pomysłem ze strony złotookiego).
Wstając dzisiaj rano z łóżka spojrzałam w stronę kalendarza, gdzie była na czerwono zaznaczona cyfra. Dzisiaj jest ten dzień, dzisiaj po akademii wracam do domu.
Do mojego dawnego domu.
Kilian
Nie mogę się doczekać końca akademii, po której mamy wszyscy razem: ja, Korra , Mako i Lilian wyruszyć do Zaofu, aby stamtąd wyruszyć do Miasta Republiki na spotkanie z ojcem Lilii - Rivem. Nie mogę się doczekać, aż w końcu wszystko sobie przypomni i będziemy mogli być razem, tak jak kiedyś w dzieciństwie.
Akademia pożegnania ostatnich klas się rozpoczęła, ale nie zwracałem uwagi na słowa dyrektora placówki. Patrzyłem jedynie na Lilian, która tego dnia ubrała na siebie prostą sukienkę do kolan o barwie błękitu, z małymi znaczkami Plemienia Wody. We włosach miała miała wsunięty grzebień, który należał kiedy do jej matki. Według mnie wyglądał dzisiaj niczym księżniczka z Narodu Ognia.
Lilian chyba domyśliła się, że na nią patrzę, ponieważ odwróciła się do mnie z uśmiechem, na który automatycznie odpowiedziałem tym samym. Chyba jeszcze nigdy nie czułem takiej ekscytacji, nawet w dzień kiedy zostałem mianowany na następcę tronu. Niestety przez moją nieuwagę mogłem wszystko stracić.
Do sali wkroczyli zdezertowani magowie wody i wszystkich obecnych unieruchomili zamarzając wodę. W ostatniej chwili skoczyłem do góry, dzięki temu nie zostałem sparaliżowany i zaatakowałem jednego z magów błyskawicą. Szybko spojrzałem w stronę Lili i kiedy zobaczyłem, że zamienia swoje więzienie w wodę i także atakuje jednego z magów wody, byłem naprawdę pod wrażeniem. Jej ruchy były harmonijne i przemyślane, czego z pewnością się nauczyła podczas lekcji z Korrą. Brunetka spojrzała w moją stronę i kiedy nasze spojrzenia się skrzyżowały zrozumieliśmy się bez słów, i ruszyliśmy razem do ataku na naszych pozostałych wrogów.
Walczyliśmy razem jak zgrany zespół, a do tego byłem zaskoczony jak Lilii zręcznie umie kontrolować wodą i pokonuje przeciwników jednym machnięciem ręki. Niestety wojowników było coraz więcej, nasza czwórka powoli nie dawała rady, mimo że mieliśmy po swojej stronie najlepszego maga - czyli Avatara. W tedy zobaczyłem jak magowie wody zostają zneutralizowani z powodu lecących na nich kawałków metalu, który zaczął zakrywać im ręce, a dzięki magi ziemi ich nogi jakby wrastały w podłogę sali.
-Macie tupet atakować smoczą księżniczkę-usłyszałem dziewczęcy głos dobiegający z drugiej strony sali.-Sorki za późnienie Lilian, mam nadzieję że możemy dołączyć do zabawy.
Spojrzałem na Lilii, która stała po mojej prawej stronie i z uśmiechem spojrzała na swoją przyjaciółkę.
-Reya, Kala własnym oczom nie wierzę! Jakim cudem udało wam się ukryć to przede mną w tajemnicy?
-No cóż czasami trzeba zostawić asa w rękawie, prawda kuzynko?-Dziewczyna która prawdopodobnie była Kalą, szturchnęła brunetkę, która była prawdopodobnie Reyą.
Z dodatkową pomocą udało nam się odpierać ataki magów i zrobić sobie drogę do wyjścia ze szkolnej auli na zewnątrz. Niestety tam też roiło się od wojowników, ale tym razem byli to magowie ognia i blokerzy Chi.
-Jest ich za dużo-krzyknęła do nas Korra.-Nie pokonamy ich wszystkich.
-Nie musimy, wystarczy że będziemy mogli dostać się do odrzutowca-odparł Mako.
-Tylko że jak chcesz ich ominąć?-spytałem się męża Korry.
W tedy spojrzałem na Korrę, która daje sygnał Lilian, czego wcale a wcale nie rozumiem.
-Myślisz o tym samy co ja?-spytała się Korra mojej przyjaciółki.
-Mhhy-odparła brunetka kiwając głową.
-Ale o co chodzi?-spytałem się dziewczyny.
-Trochę sobie popływamy-i wtedy zacząłem się zastanawiać, czy nie powinienem się powoli żegnać się z tym światem.
Lilian
Nie mieliśmy możliwości pokonać tych wszystkich wojowników, więc musimy się jakoś transportować do tego ich odrzutowca, więc nie znam nic lepszego niż stworzenie sztucznego tymczasowego zbiornika wody na podwórku mojej dawnej szkoły imienia Avatara Aanga. Przykro mi  Aang, ale nie mamy innego wyjścia. Korra mnie do tego zmusiła.
Wraz z Korrą skupiłam się na przywołaniu największej ilości wody, która była w pobliżu w roślinach i innych możliwych źródłach wody i w tedy zaczęła się zabawa. Wszyscy wojownicy w promieniu sto metrów zostali zalani, a ja wraz z Korrą kontrolowałyśmy prąd wody i teraz bezpieczni, ale zarazem cali przemoczeni do suchej nitki staliśmy przed białym odrzutowcem, który na zboku miał namalowany znak lilii - taki sam jaki jest na moim grzebieniu.
Byłam już prawie pewna, że zgraja wojowników dała sobie w końcu spokój i przestała nas gonić, ale niestety chyba zbyt wiele chciałabym tego ostatniego dnia pobytu w tym jeszcze niedawno w tak spokojnym miasteczku jakim było MinSun.
Spojrzałam na moje przyjaciółki, które ustalały teraz co robić. Kala kręciła głową, ale Reya patrzyła na nią wzrokiem nieprzyjmującym sprzeciwu, i teraz Kala jedynie westchnęła z irytacji, że musi znowu zrobić to co według jej kuzynki jest słuszne.
-Idźcie my będziemy ich spowalniać aż do waszego odlotu.-odparła brunetka do naszej czwórki.
-Nie ma mowy! Nie zgadam się abyście się poświęcały!-krzyknęłam na nie z oburzeniem.
-Nie mamy tego w planach-odparła Kala-po prostu w odpowiednim czasie się ulotnimy, dzięki czemu nas nie znajdą, a wy będziecie już sobie hen hen daleko.
Spojrzałam po twarzach moich przyjaciółek i stwierdziłam z bezradnością, iż nie uda mi się je skłonić do podjęcia ryzykownej dla nich decyzji.
-Nie martw się o nas Lilii damy sobie radę. Już nie w takich okolicznościach dawałyśmy sobie radę,-zapewniła mnie Reya. Szybko do nich podbiegłam i uściskałam je szybko po czym spojrzałam na Kiliana i kiwnęłam głową, i teraz chłopak wciskał w panelu jakiś kod, po czym otworzyły się przednim drzwi.
-Lilian choć tutaj szybko, no chyba, że chcesz abyśmy się zabrali bez ciebie-Uśmiechnął się do mnie chytrze, na co zareagowałam niby atakiem gniewu.
-Kilian, lepiej żebyś się teraz gdzieś schował, bo chyba nie chcesz, abym ciebie zamieniła w bryłę lodu, prawda?-spojrzała jeszcze raz na swoje przyjaciółki po czym pobiegłam w stronę Kiliana.
Gdy zamknęły się drzwi maszyna nagle poderwała się w górę i prawie bym się przewróciła gdyby mnie ktoś nie złapał. Tym kimś był oczywiście Kilian.
-Mam nadzieję, że nie gniewasz się już na mnie.
Uśmiechnął się do mnie na co odpowiedziałam mu tym samym.
-Przemyślę twoją propozycję.


Komentarze