Kilian
Zaczęło się zebranie Białego Lotosu, na które miałem się zjawić. Oczywiście wolałem ćwiczyć z mistrzami magii ognia, niż być na jakiejś głupiej naradzie. Jednak musiałem się zjawić, obiecałem to mojemu ojcu- generałowi Irohowi. Tak jestem jego synem, przyszłego władcy ognia. Odkąd się urodziłem byłem szkolony, aby w przyszłości jak najlepiej rządzić krajem. Biały Lotos wznowił swoją działalność odkąd Korra pokonała Kuvirę, aby ludzie czuli się bezpieczniej.
Minąłem strażników, którzy otworzyli przede mną drzwi, które prowadziły od sali narad. Byli tam mój ojciec, babcia Izumi, pradziadek Zuko ,Prezydent Raiko, Avatar Korra, Asami,Suyin Beifong, Generał Mako,Tonraq, pani komendant Lin Beifong, Burmistrz narodu ziemi Andre, Mistrz Tenzin i ktoś jeszcze, ale nigdy go jeszcze nie spotkałem.
-Kilianie, poznaj Riva, nowego wodza północnego plemienia wody,- powiedział do mnie ojciec.
-Miło mi.
-Mi również, książę Kilianie,-zwrócił się do mnie nowy wód północnego plemienia.
-A więc co to za sprawa, która jest jak to powiedzieliście? Niecierpiąca zwłoki?- spojrzałem na Avatar Korre.
-Mój wuj Riv ma do nas ważną sprawę związaną z jego córką,- kiwnęła w stronę osoby, o której mówiła.
-Córki? A niby kim ona jest?-spojrzałem na Riva, który lekko zmarszczył brwi, gdy usłyszał mój trochę zbyt lekceważący ton. Wiedziałem, że po naradzie dostanę naganę od ojca lub co gorzej od dziadka Zuko.
-Moja córka jest obecnie w niebezpieczeństwie, odkąd jej brat Kai zniknął. Był zawsze zazdrosny o umiejętności, jakie posiadała Lilian,-odpowiedział ze spokojem Riv, ale dało się usłyszeć z jego głosu niepokój o swoje dziecko.
-Co? Kai uciekł? Ale jak?-nagle się odezwał mój dziadek Zuko.
-Niestety nie mamy pojęcie, ale mam pewne podejrzenia, co do jego ucieczki z fortecy.
-Niby jakie?-spojrzała z lękiem na Riva babcia.
-Jak mówię to są tylko moje przypuszczenia. Strażnicy zostali ogłuszeni błyskawicą, a następnie kraty zostały stopione z powodu magii ognia-odparł Riv.
-Chwila, czy ktoś może mi wytłumaczyć kim jest Kai i Lilian, i dlaczego trzeba ją chronić?-zacząłem spoglądać po kolei zaczynając na ojca, a kończąc na pradziadku. Nigdy nie lubiłem o niczym nie wiedzieć, gdy inni wszystko wiedzą.
-Na razie najważniejsze co musisz na razie wiedzieć Kilianie to, to że musisz odszukać Lilian i to jak najszybciej.-odparł (pra)dziadek Zuko.
-Niby dlaczego ja? Przecież jej nawet nie znam?!
-Oczywiście, że ją znasz Kilianie. Córka Riva to twoja dawna przyjaciółka z dzieciństwa. Powinieneś ją pamiętać, byliście w końcu nierozłączni-wytłumaczył mi mój ojciec.
To niemożliwe! Ona przecież zaginęła dziesięć lat temu! W swoje ósme urodziny! To nie mogła być moja Lilian. A jednak mój ojciec mówił całkiem poważnie, widać to było po jego mimice twarzy.
-Ale...-odchrząknąłem po czym jeszcze raz zacząłem mówić- To znaczy spróbuję ją odnaleźć, Rivie. Nie wrócę z wyprawy, dopóki jej nie odnajdę. Masz moje słowo.-spojrzałem z powagę na ojca Lilii. Mojej kochanej Lilii.
-Miejmy nadzieję, że tak,-odrzekł ojciec Lilii.-Jeśli łowcy nagród odnajdą ją wcześniej, to całe nadzieja na odbudowanie Świątyni Smoka zniknie wraz z jej magią i przywiązanie do smoków.
-Musimy być po dobrej myśli wuju. Odnajdziemy ją i sprowadzimy z powrotem. Obiecuję,-powiedziała pocieszająco Avatar Korra.
-My?!-spojrzałem na Awatar ze zdziwieniem.
-Korra będzie ci towarzyszyć podczas podróży,-poinformowała mnie babcia.-Musimy zachować ostrożność, abyście ty i Lilian byli bezpieczni.
-No dobrze, jeśli tego sobie życzysz babciu, to się zgadzam.
-To jak wszystko jest już ustalone, to możemy już omawiać co zrobimy, gdy Lili wróci do domu i podczas wyprawy,-zaczęła mówić Suyin.-Możemy dla niej przygotować pokój w Zaofu. Jednak podejrzewam, że będziesz ją chciał mieć w północnym plemieniu wody, Rivie.
-Chcę być jak najbliżej córkę, ale jeśli będzie chciała to zgodzę się, aby u ciebie została na jakiś czas Su.
-Ale mam jedno pytanie odnośnie misji? Kiedy wyruszamy?-spytałem się zgromadzonych.
-Jutro, z samego rana, książę Kilianie,- odparła Korra.
Przynajmniej o tyle dobrze. Chciałem jak najszybciej ją odnaleźć i znowu mieć ją w ramionach. Tak bardzo za nią tęsknię. Miałem ochotę zapytać Korrę, gdzie dokładnie wyruszamy, ale stwierdziłem, że wolę żyć na razie w niewiedzy. Coś mi mówi, że jeśli bym się tego dowiedział, to wcale by mi się to nie spodobało. Mam nadzieję, że odnajdziemy ją szybko i ochronimy ją przed czyhającym przed nią niebezpieczeństwem. Spojrzałem przez okno i zobaczyłem Świątynię Białego Smoka. Już niedługo wszystko będzie takie jak dawniej.
Nie sądziłem jednak, jak bardzo się w tedy myliłem.
Komentarze
Prześlij komentarz