Przejdź do głównej zawartości

Rozdział 10 Wyznanie

Lilian
Po niespełna dwóch godzinach usłyszałam pukanie do drzwi. Wcisnęłam odpowiedni kod na panelu, po czym się otworzyły, a na progu zobaczyłam uśmiechniętą Korrę. Była ubrana w tradycyjny strój magów wody, który składał się z Błękitnej bluzki bez rękawów, granatowych luźnych spodni, Granatowych rękawiczek bez palców, które sięgały jej po za ramiona oraz zimowych brązowych bytów do łydek.
-Hej Lilian. Przyszłam ci powiedzieć, że za chwilę lądujemy i chciałam cię spytać, czy nie przydałaby ci się pomoc, w ewentualnym pakowaniu rzeczy?
-Pewnie, wchodź do środka- odsunęłam się, aby mogła wejść do pokoju co szybko uczyniła. Kiedy była już w środku, drzwi zamknęły się za nią automatycznie.-Mam kilka rzeczy do spakowania, ale przyda mi się towarzystwo.-spojrzałam w stronę mojej kuzynki. Dziwnie się czułam z myślą, że mam rodzinę. Odkąd miałam osiem lat żyłam w przeświadczeniu, że moją jedyną rodziną jest ciocia Sara, aż tu nagle po dziesięciu latach pojawili się oni i teraz zaczynam całkiem nowy rozdział w moim życiu. Bałam się jednak jednej rzeczy, a mianowicie czy moja rodzina ucieszy się chociaż trochę na mój widok.
Przez cały ten czas moich rozmyślań spakowałam połowę ubrań, które wyjęłam z szafy. Korra zdejmowała je z wieszaków, po czy mi je podawała, a je składałam. Po pewnym czasie głos Korry wytrącił mnie z tego dziwnego stanu.
-Jesteś dzisiaj wyjątkowo milcząca, nie licząc kłótni z Kilianem.-spojrzała na mnie badawczo swoimi niebieskimi oczami.-Co cię gryzie Lilii?-w głosie usłyszałam troskę, przez którą zaprzestałam na chwilę dotychczasową czynność. Wzięłam do ręki grzebień mamy i delikatnie przejechałam po nim koniuszkami palców, jak w dzień moich urodzin. Nie mogłam w zasadzie uwierzyć, że minęło już ponad dwa tygodnie od tamtego dnia. Tak wiele zmieniło się w ciągu tak krótkiego czasu.
-Czasami są takie dni, że wydaje mi się, że to tylko sen, z którego zaraz się obudzę. Znowu będę sierotą, która ma jedynie ciocię i nie wie nic o swoich rodzicach. I ... znowu będę słaba i bać się dotyku ludzi, że znowu będę widzieć te wizje, przez które będę czuła jedynie ogarniający mnie ból. Boję się, że nie będę mimo wszystko pasować do tego świata, bo w końcu tak długo mnie nie było, a na dodatek nic nie pamiętam, nie mam żadnych wspomnień z dzieciństwa, nie pamiętam twarzy bliskich, ani nie pamiętam kołysanki którą możliwe śpiewała mi moja matka. Jedyna rzecz jak może mnie utwierdzić w tym, że należę do tego świata, to ten grzebień oraz moce panowania nad wodą.- powiedziałam to całe wyznanie na jednym wdechu.
Korra położyła mi ręką na moim ramieniu i uśmiechnęła się do mnie pokrzepiająco.
-Nie martw się o to Lilian. Twojej rodzinie bardzo na tobie zależy. W zasadzie sama chciałam poznać moją młodszą kuzynkę. Gdy Kilian powiedział mi, że to jednak naprawdę ty i że w po tych trzech miesiącach poszukiwać odnaleźliśmy cię w najdalszym zakątku Królestwa Ziemi, poczułam w tobie wielką więź ze światem duchów. Teraz także to czuję.-Delikatnie wzięła mi z dłoni grzebień i wsunęła mi go z powrotem w moje długie, hebanowe włosy. - Jestem pewna, że twój ojciec i brat bardzo się ucieszy na twój widok.
Dzięki słowom mojej kuzynki, poczułam jak powraca do mnie pewność siebie. Po spakowaniu reszty rzeczy zamknęłam walizkę i razem z Korrą wyszłyśmy z pokoju. Teraz kierowałyśmy się na mostek kapitański, ale przed tym jak do niego weszłyśmy zatrzymałam ją, przed drzwiami.
-Korro chciałam ci podziękować za to co powiedziałaś mi w pokoju. Chyba za bardzo przeżywam to spotkanie i niepotrzebnie dramatyzuję.
-Nie ma sprawy. Od tego jest przecież rodzina. - po czym mocno mnie przytuliła. Parę minut później weszłyśmy do sterowni, gdzie na miejscu kapitana siedziała przyjaciółka Korry- Asami.
-Hej dziewczyny. Zdążyliście w samą porę na lądowanie. -gdy powiedziała to Asami, zaczęła powoli zniżać statek w stronę ziemi, a po kilku sekundach znowu byliśmy na ziemi. -Witaj w Zaofu, Lilian.
Kilian
Przez te dwie godziny, upewniłem się że niespodzianka dla Lilian już czeka na nią w Zaofu i że wszystko już jest gotowe. Z tego co mi powiedziała Su, to mają z okazji przyjazdu Lilian pewną niespodziankę dla nas wszystkich, ale wszystko nam powie jak już będziemy w mieście.
Spojrzałem przez okno pokoju i zauważyłem, że statek już ląduje. Przeczuwałem dłonią moje krótkie włosy po czym wyszedłem z pokoju. Zastanawiałem się jak czuje się Lilii. Zamierzałem w stronę jej pokoju kiedy usłyszałem aksamitny śmiech dziewczyny, który dochodził od strony sterowni. Postanowiłem poczekać na nią i wtedy zobaczyłem ją w towarzystwie Avatar i Asami.
Po chwili mnie zauważyła i uśmiechnęła się do mnie, a ja odpowiedziałem jej takim samym szerokim uśmiechem. Powiedziała coś Korze, na co ta tylko skinęła głową. Podeszła do mnie szybkim krokiem i teraz razem zamierzaliśmy w stronę wyjścia.
Gdy byliśmy już blisko wyjścia ze statku szepnąłem jej do ucha:
-Mam dla ciebie niespodziankę.
Dziewczyna spojrzała na mnie zaciekawionym wzrokiem.
-A co to za niespodzianka?
Uśmiechnąłem się do niej tajemniczo po czym odparłem:
-Za moment ją sama zobaczysz.
Lilian spojrzała na mnie podejrzliwie, ale nadal towarzyszyła mi w drodze, a kiedy poczułem na sobie pierwsze promienie słońca na mojej skórze widziałem jak z przodu czeka na nas Suyin, jej mąż Baatar oraz Riv i jego syn Kiran. Spojrzałem na Lilian, a ta patrzyła na nich z niedowierzaniem. Jej ojciec patrzył na swoją córkę z dumą i podszedł bliżej schodów. Lilii przyspieszyła kroku i teraz została zamknięta w niedźwiedziem uścisku jej ojca. Byłem niezmiernie szczęśliwy ze szczęścia mojej kochanej Lilian. Resztę drogi przemierzyłem sam i przywitałem się z Su.
-Cieszę się że jesteście cali. Kiedy powiedzieliście o tym zajściu które wydarzyło się te cztery dni, przez pewien czas zastanawiałam się czy nie wysłać do was mojej zaufanej jednostki, jednak po zapewnieniach Korry, stwierdziłam że jedynie będą wam sprawiać kłopoty. -odparła spoglądając na Lilian. Kiedy uwolniła się z objęć ojca i brata, podeszła do nas i teraz stała przy moim boku.
-Lilian poznaj Suyin Beifong- założycielkę i przywódczyni Zaofu oraz jej męża Baatara.- przedstawiłem jej gospodarzy miasta.
-Bardzo mi miło was poznać.
-Nam również Strażniczko Lilian, cieszymy się, że będziesz mogła spędzić tutaj kilka dni w naszym mieście.
-Ja również. To miejsce jest naprawdę niesamowite.
-To wszystko są projekty mojego męża, jest niezwykłym architektem.-Su spojrzała z czułością na swojego męża. Było widać, że bardzo się kochają.-Dobrze wejdźmy do środka, pokażę wam wasze pokoje. Mam nadzieję, że wam się spodobają.
-Jestem pewien, że są wspaniałe Su.-odwróciła się i zaczęła prowadzić nas do wejścia wielkiego budynku. Odkąd zakończyła się wojna Zaofu powiększyło się i stało się jeszcze piękniejszym miastem.
Spojrzałem na Lilian, która patrzyła z zachwytem na miasto. Miałem nadzieję, że spodoba jej się pobyt tutaj i na moment odpocznie przed naszą wyprawą do Świątyni Białego Smoka. Kiedy już weszliśmy do środka pałacu okazało się, że od mojego ostatniego pobytu w Klanie Metalu wytruj wnętrz ani trochę się nie zmienił. Te same niesamowite żyrandole i ozdoby dumnie prezentujące się w korytarzu. Po chwili stanęliśmy na rozstajach, przy których stanęliśmy.
-Po prawej stronie znajduje się jadalnia, zaś po lewej wyjście na ogród, a tędy Sao Fu-tutaj podszedł do nas młody strażnik-zaprowadzi was do waszych pokoi. Rozgośćcie się i odpocznijcie, bo po zachodzie słońca pragnę was zaprosić na premierę baletu oraz bankiet na część dla naszej odnalezionej Lilian. A teraz niestety muszę was przeprosić, muszę sprawdzić czy wszystko jest już gotowe do występu moich tancerek.
Uśmiechnęła się do nas, po czym skierowała się w lewą stronę i zniknęła za zamykającymi się drzwiami do ogrodu. Teraz Sao prowadził nas schodami do góry, do naszych pokoi. W tym czasie Lilian i Kiran byli zajęci rozmową. Po twarzy chłopaka widać było szczerą radość na widok młodszej siostry. Zawsze próbował ją chronić przed Kai'em ich przyrodnim bratem, jednak z jego powodu Lilian zniknęła na dziesięć lat z dala od rodziny i ode mnie.
Kiedy tak patrzyłem na niebieskooką dziewczynę nie zauważyłem, że byliśmy już na miejscu. Strażnik wskazał nam pokoje, po czym z radością stwierdziłem, że pokój Lilii jest na przeciw mojego. Ostatni raz spojrzałem na nią po czym zamknąłem drzwi do mojego pokoju. Teraz muszę przygotować się na bankiet, ale jeszcze przed tym muszę wstąpić do krawca. Ma dla mnie pewien prezent dla Lilian i mam nadzieję, że jej się spodoba.
Lilian
Już od ponad godziny siedzę w pokoju i zastanawiam się co mam zrobić. Bankiet?! Przecież nie mam na tą okazję odpowiedniej sukni. Już wolę spędzić cały dzień w tym pokoju, niż zostać wystawiona na pośmiewisko całemu miastu. Nagle ktoś zapukał do drzwi, ale nie miałam sił wstawać z łóżka więc jedynie krzyknęłam:
-Proszę!
Do pokoju weszła Korra niosąc dwa wielkie pakunki, które położyła na podłodze obok łóżka.
-Hej Lilian, zobacz co też znalazłam pod drzwiami do twojego pokoju. Prezenty urodzinowe?
-Przecież urodziny miałam dwa tygodnie temu, w dzień kiedy zjawiłaś się w mojej dawnej szkole jako nauczycielka historii. -odparłam wstając z łóżka i podniosłam małą kopertę, która była przywieszona na błękitniej wstążce. Otworzyłam ją i wyjęłam z niej liścik.
"Kochana Lilian, przepraszam że nie dałem ci jej osobiście, ale niestety mam małą sprawę do załatwienia z Su, dotyczącego bankietu. Mam nadzieję, że ci się spodoba. Do zobaczenia wieczorem. K."
Uśmiechnęłam się szeroko, pomimo że napisał jedynie pierwszą literę swojego imienia to i tak wiedziałam kto to jest.
Kilian.
Odłożyłam na szafkę liścik który i tak szybko wzięła moje kuzynka. Gdy go czytała powoli odpakowywałam pierwszy pakunek, w którym była przepiękna suknia w błękitno-czerwono-białym kolorze. Była niezwykle elegancka i nadzwyczajnie lekka. Góra sukni była błękitno-biała z przezroczystymi czerwonymi zakrywające ramiona rękawki, a dół był połączeniem wszystkich trzech kolorów co ogromnie mi się podobało. No i nie ukrywam, że te trzy kolory są moimi ulubionymi. Jak woda, ogień i lód.
Ostrożnie położyłam ją na łóżko i wzięłam do ręki drugą paczuszkę, w którym znajdowała się para przepięknych butów na wysokim obcasie, ale na szczęście były nie za wysokie. Takie jak lubię. Były srebrzyste z błękitnymi i czerwonymi kryształkami przy obcasie i tworzyły małe lotosy. W środku znalazłam pomiędzy nimi małe, złote, podłużne pudełeczko. Podniosłam je i otworzyłam, a tam znajdowała się ta sama bransoletka, którą znalazłam na mojej szafce, kiedy poznałam Kiliana. Wzięłam ją z pudełeczka i założyłam ją na prawe nadgarstek. Była przepiękna delikatna i subtelna.
-Widzę, że Kilian pomyślał o wszystkim.-powiedziała nagle Korra.-Widać, że jesteś dla niego ważna.
-Tak sądzisz?-spojrzałam na Korrę z nadzieją.
-To widać od razu jak ktoś wspomni twoje imię lub gdy na ciebie patrzy.-odparła szczerze niebieskooka.-A co podoba ci się?-spojrzała na mnie zaciekawionym wzrokiem i mimowolnie na moich policzkach zawitały rumieńce.- Strzeliłam w dziesiątkę.- odparła z uśmiechem na twarzy.
-Kto strzelił w dziesiątkę?- zapytał wchodząc do pokoju chłopak o zielonych oczach i czarnych włosach. Na ramieniu miał ognistą fretkę, która od razu pobiegła do Korry.
-No hej mały.- pogłaskała po grzbiecie fretkę po czym podeszłą do chłopaka i go uściskała.- Dawno cię nie widziałam Bolinie.-odsunęła się trochę od niego po czym wskazała na mnie.- Bolinie poznaj moją kuzynkę Lilian.
Chłopak spojrzał na mnie z niedowierzaniem, po czym powiedział:
-Więc to ty jesteś Strażniczką Świątyni Białego Smoka. Ale super.
-Ta super.-odparłam próbując się uśmiechnąć, ale niestety wyszedł z tego jedynie grymas.
-Na pewno znasz wiele fajnych sztuczek połączenia wody i ognia. Mogłabyś mi jedną pokazać?-spojrzał na mnie z nadzieją. Ja spoglądałam smutnym wzrokiem na jego fretkę i zaczęłam ją głaskać to jej miękkim futerku.
-Ta możliwe, tylko że ja... nic nie pamiętam.
Poczułam na sobie ich wzrok, po czym poczułam jak Korra do mnie podchodzi i mnie do siebie przytula. Do moich oczu nie wiadomo skąd pojawiły się łzy i płakałam. Płakałam aż nie zabrakło mi łez. Zakłopotana odsunęłam się od kuzynki i uśmiechnęłam się do niej przepraszająco, a Korra patrzyła na mnie z troską. Po kilku minutach uspokoiłam oddech i wytarłam wierzchem rękawa mokre policzki.
-Myśleliśmy, że sobie przypomniałaś, kiedy spojrzałaś na Riva i Kirana. Byłaś taka szczęśliwa kiedy ich zobaczyłaś.
-Bo byłam, ale żadne wspomnienie do mnie nie wróciło, tylko dziwne przeświadczenie, że za nimi tęskniłam. To tak jakby tych wspomnień nie było w mojej głowie. Jakby zniknęły.-powiedziałam głaszcząc ognistą fretkę, która zaczęła robić się senna z powodu moich pieszczot.-Jak ma na imię?
-Ten rudy przystojniak to Pabu.-odparł z dumą Bolin.
-Jest przeuroczy.-odparłam patrząc na śpiącą fretkę, ale i tak nie zaprzestałam swojej wcześniejszej czynności. Poczułam w tedy dziwną tęsknotę, ale miałam pojęcia za czym. Może w przeszłości miałam także swoje zwierzątko, które tak bardzo kochałam.
-Jeśli nie czujesz się najlepiej, mogę powiedzieć Su, że niestety nie będzie cię na bankiecie.
Przez chwilę miałam ochotę powiedzieć, żeby tak zrobiła ale coś mi podpowiadało, że tak tylko zachowują się tchórze, a ja nie mam zamiaru być jednym z nich. Poczułam powracającą pewność siebie i odparłam patrząc na kuzynkę.
-Nie trzeba, już mi przeszło. Naprawdę.-zapewniłam ją uśmiechając się i spojrzałam na przepiękną suknię, którą dostałam od Kiliana. Muszę tam być. W końcu ktoś chciałby mnie w niej zobaczyć, a ja chciałam z tą osobą spędzić jak najwięcej czasu tego dnia jako rekompensata za dzisiejszy wybuch złości. Oraz aby podziękować mu za sukienkę.
A jak najlepiej jest pokazać wdzięczność jeśli nie poprzez pojawieniu się na bankiecie. Spojrzałam na Korrę po czym powiedziałam:
-Korro, będę potrzebować twojej pomocy przy fryzurze. Nie mam żadnego pomysłu co powinnam z nimi zrobić.
-Nie martw się na pewno sobie poradzimy. A jak nie to jestem pewna że Asami na pomoże.
Uśmiechnęłam się do niej z wdzięcznością i po pożegnaniu Bolina zaczęłyśmy się przygotowywać do bankietu.
Kilian
-Kilianie-usłyszałem jak znajomy głos powiedział do mnie z tyłu moich pleców. Oczywiście był to mój pradziadek Lord Zuko. Skinąłem do niego głową po czym podszedłem do niego i do pozostałych członków mojej rodziny. Ucieszyłem się na ich widok.
Przez trzy miesiące nie miałem żadnych informacji od nich ani oni ode mnie. Nie mieliśmy z Korrą zbyt wiele czasu na jakiekolwiek pisanie listów, z powodu naszego zadania. W zasadzie to sam chciałem jak najszybciej odnaleźć moją kochaną Lilii, ale teraz jest z nami. Ale dlaczego nie czuję ulgi?
-Witaj dziadku. -uśmiechnął się i uściskał mnie na przywitanie. Zawsze tak robił kiedy długo się nie widzieliśmy, albo jak po bardzo długim czasie nie widział Lilian. Dla nasze rodziny Lilii była jej częścią. I znowu tak będzie. -Babciu, ojcze -skakałem im głową, a mój ojciec spoglądał na mnie z dumą i przywitał się ze mną ojcowskim uściskiem.
-Kilianie, dobrze cię znowu widzieć. -powiedziała to dosyć oficjalnie babcia Isumi, ale w głębi serca wiedziałem, że cieszy Siena mój widok, chociaż nie okazuje tego na zewnątrz.
-Podobno Lilian jest tutaj z wami. -zaczął Lord Zuko. -Jak się czuje?
-Dobrze, ale dziadku ona niestety nic nie pamięta.
-Oh- z twarzy dziadka zniknął uśmiech.-Miałem nadzieję, że Kai nie odebrał jej wszystkich wspomnień, podczas tego napadu na Świątynię Białego Smoka.
-Wiem, sam chciałbym, żeby o wszystkim pamiętała. -z mojej twarzy także zniknął uśmiech ale nie na długo, bo na szczycie schodów zobaczyłem przepiękną dziewczynę, w błękitno-czerwono-białej sukni do ziemi, a hebanowe włosy właścicieli zostały upięte w mały koczek, a pozostałe włosy zostały rozpuszczone i lekko podkręcone. Wyglądała jak najpiękniejszy kwiat lotosu.
Uśmiechnęła się do mnie i powoli z gracją księżniczki zeszła ze schodów przy których stanąłem i zaoferowałem jej swoje ramię. Przyjęła je z wdzięcznością, po czym za prowadziłem ją do mojej rodziny. Na twarzy dziadka pojawiła się duma i radość.
-Lilian poznaj mojego ojca Irocha, moją babcię i aktualną władczynię Narodu Ognia Isumi oraz mojego pradziadka Lorda Zuko.
-Jestem niezmiernie zaszczycona was poznać. Jednak coś mi podpowiada, że was znam.
-Opiekowałem się tobą, kiedy byłaś małą dziewczynką, wtedy byłaś bardziej podobna do ojca, ale teraz jesteś niezmiernie podobna do swojej matki. Na pewno byłaby z ciebie dumna Strażniczko Lilian.
-Dziękuję, ale chciałabym spytać się o jedną rzecz.
-O jaką, kochana? -spojrzała z troską babcia Isumi.
-Czy moja matka, czy ona...
-Nie mamy pewności ale od dziesięciu lat nie mamy od niej znaku życia, ale możliwe, że tak jak ty ukrywa się, gdzieś z dala od twojego brata i nabiera sił. -odpowiedziała jej władczyni Narodu Ognia.
-Rozumiem. -odparła niezbyt przekonana dziewczyna.
-Musimy wierzyć, że nadal żyje i ma się dobrze. Tak jak ty miałaś spokojne dziesięć lat życia u swojej ciotki Sary. -spojrzał na nią pokrzepiające Lord Zuko.
Uśmiechnęła się do niego z wdzięcznością, nasza rozmowa trwałaby w najlepsze, ale na korytarz wkroczyła Suyin.
-Zapraszam za mną-po tych słowach wszyscy kierowali się za nią w stronę windy, która kierowaliśmy się na druga stronę, gdzie znajdował się amfiteatr. Teraz ojciec i starszy brat Lilii rozmawiali o czymś z moim ojcem, a ja cieszyłem się towarzystwem czarnowłosej.
Gdy weszliśmy do budynku i zajęliśmy najlepsze miejsca, a teraz czekaliśmy na rozpoczęcie przedstawienia. Złapałem przed tym jak Lilii się we mnie wpatrywała i teraz na policzkach pojawiły jej się urocze rumieńce. Ale zanim cokolwiek powiedziałem światła zostały przyciemnione i zaczął się spektakl. Lilian wpatrywała się z zaciekawieniem na scenę, a ja pod wpływem tego widoku złapałem ją delikatnie za rękę. O dziwo nie cofnęła jej tylko mocniej ją złapała. Poczułem wtedy ogarniającą mnie radość i pocałowałem wierzch jej dłoni, przez co znowu się zarumieniła, ale nadal nie cofnęła ręki.
Gdy spektakl się skończył wróciliśmy do pałacu, gdzie było już wszystko przygotowane na bankiet. Zobaczyłem na twarzy Lilian niepewność mieszającą się z zakłopotaniem. Aby dodać jej otuchy szepnąłem jej do ucha:
-Nic się nie martw, jestem przy tobie.-spojrzała na mnie i wtedy nasze spojrzenia się ze sobą spotkały, a po chwili usłyszeliśmy pierwsze takty melodii orkiestry. Na chwilę odsunąłem się od Lilian, aby teraz podać jej dłoń i zapytać- Czy będziesz dla mnie łaskawa i użyczysz mi swój jeden taniec, Strażniczko Lilian.
-Z największą przyjemnością, Książę Kilianie.-na jej twarzy znowu zagościł beztroski uśmiech i teraz kierowaliśmy się na parkiet razem z paroma innymi parami i zaczęliśmy tańczyć. Jedną ręką złapałem ją w pasie, zaś drugą złapałem jej dłoń. Kiedy tak poruszaliśmy się w rytm muzyki, marzyłem jedynie o tym, aby trwać w tym tańcu bez przerwy. Chciałem mieć u swojego boku Lilian i nie martwić się niczym, przyszłą władzą w Królestwie, jej bratem Kai'em i innymi sprawami. Kiedy skończył się jeden utwór Su podeszła do nas i przedstawiła Lilii prezydenta w Królestwie Ziemi Wu.
-Miło mi ciebie poznać, Strażniczko Lilian-uściskał serdecznie dłoń Wu.-Korra wiele mi o tobie opowiadała.
-Mi również Prezydencie Wu.
-Wystarczy Wu.-uśmiechnął się do niej zalotnie co mnie wkurzyło. Kiedy zobaczył moją minę chyba trochę się wystraszył i pożegnał się z nami, po czym oddalił się szybkim krokiem do Mako.
-Całkiem miły.-stwierdziła Lilian przez co stałem się odrobinę bardziej zazdrosny.
Następnie podszedł do nas ojciec Lilian i zapytał się czy może ukraść mi ją na jeden taniec. Zgodziłem się i teraz Lilian rozmawiała podczas tańca z ojcem, a ja skierowałem się w stronę ogrodu. Chciałem przez chwilę pooddychać świeżym powietrzem. Tak szybko zapomniałem jak to jest na bankietach organizowanych w mojej ojczyźnie. Ten gwar i całe te poznawanie nowych ważnych osób lub rozmowa i ustalanie umów.
Po niecałych pięciu minutach poczułem na sobie jak ktoś się we mnie wpatruje.
Lilian
Kiedy straciłam Kiliana z oczu przeprosiłam mojego ojca i zaczęłam go szukać wzrokiem po sali, ale kiedy go nie widziałam, postanowiłam poszukać go poza salą. Nie wiem dlaczego, ale moje nogi skierowały mnie do ogrodu gdzie zauważyłam go siedzącego na kamiennych schodach prowadzących do altanki. Podeszłam do niego cicho, ale po jakimś czasie poczuł, że się na niego wpatruję i odwrócił się w moja stronę. A ja poczułam jak moje serce znowu mocniej bije. Może nie pamiętam kim jest, ale przez ten czas stał się dla mnie ważną osobą.
Kocham go.
Całym sercem.
Kilian
Odwróciłem głowę w tamtą stronę, a przed moimi oczami stała wpatrzona w mnie Lilii. Podeszła do mnie i usiadła obok mnie. Oparła swoją głowę o moje ramię a ja objąłem ją w pasie i przyciągnąłem ją do siebie. Po jakimś czasie spojrzała w moje oczy i teraz ptak trwaliśmy patrząc na siebie a wzajem. W końcu nie wytrzymałem i schyliłem się w stronę jej ust, bałem się że odsunie się ode mnie, ale ona się nie ruszyła co sprawiło że nasze usta złączyły się w pocałunku. Nie wiem jak długo trwał ten pocałunek, ale wtedy usłyszeliśmy fajerwerki. Odsunęliśmy się od siebie aby zaczerpnąć tchu, a następnie Lilii pocałowała mnie w policzek i oparła swoją głowę z powrotem na moim ramieniu.
Czułem się wtedy taki szczęśliwy, ale nie wiem dlaczego, ale moja intuicja mówiła mi, że ta radość nie będzie trwać wiecznie.
Nie miałem jednak pojęcia dlaczego.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Epilog

Lilian Już prawie od miesiąca jestem w Północnym Plemieniu Wody i chociaż miałam dużo spraw w plemieniu związane z nauką młodych magów kontroli nad żywiołem, to co noc myślami uciekałam do niego. Do Kiliana. Nie mam pojęcia dlaczego powiedział mi, że kocham go jedynie dlatego, że jest księciem i że w przyszłości przejmie rządy nad narodem. W zasadzie to nigdy nawet o tym nie myślałam, po prostu był dla mnie ważny do zawsze i moja miłość to czyste uczucie, które prawdopodobnie nigdy nie zgaśnie. Zastanawia mnie też jedna rzecz, a raczej osoba. Ta tajemnicza dziewczyna, która niby powiedziała mu prawdę, chociaż jej tego zakazałam. Nie wiem kim ona jest, ale spróbuję się tego dowiedzieć i dowiedzieć się kim jest. Na pewno Korra mi pomoże. W końcu jesteśmy rodziną. Patrzyłam teraz na nocne niebo, gdzie pojawiła się piękna zorza, a na samym szczycie nieba pojawił się piękny księżyc. Pełnia. Po cichu wyszłam z pałacu i poszłam w stronę oazy. Może tym razem z pomocą duchów uda mi się n...