Tą część dedykuję każdemu, kto czyta ten rozdział :*
Lilian
Oparłam się o drzwi pokoju i zaniosłam się głośnym płaczem. Nadal nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Dlaczego ta dziewczyna mówiła takie rzeczy. Nie rozumiem tego. Kilian złamał moje serce na tysiąc kawałków.
Po jakimś czasie usłyszałam pukanie do drzwi i głos mojego brata:
– Lilii co się stało? Otwórz.
Podniosłam się z trudem na drżących nogach, po czym otworzyłam mu drzwi do pokoju. Gdy spojrzałam na mojego brata zobaczyłam na początku przejęcie i zdenerwowanie, ale gdy mnie zobaczył jego twarz ukazywała teraz lęk i ból. Szybko przytulił mnie do siebie i zaczął uspokajać. Ja jednak zaczęłam jeszcze mocniej płakać. Staliśmy tak przez długi czas dopóki do pokoju nie przyszedł nas ojciec. Gdy na mnie spojrzał widziałam na jego twarzy okropny ból. Kiran ustąpił mu miejsca i teraz zostałam zamknięta w szczelnym uścisku ojca. Po jakimś czasie usłyszałam łagodny głos brata:
– Lilii, co się stało!?
– Kilian ... widziałam go jak ... – nie potrafiłam wymówić tego słowa. Ciągle nie umiałam uwierzyć w to co widziałam.
Czułam na sobie zmartwiony wzrok brata, ale na twarzy zobaczyłam złość. Z powodu złości uderzył z całej siły ścianę przy drzwiach.
– Kiranie! Przestań się tak zachowywać, nie widzisz w jakim jest stanie twoja siostra! – upomniał go tata. Widziałam jak mój brat chodzi wściekły po pokoju po czym odrzekł:
– A co mam zrobić? Walnąć go? To przez niego teraz wylewa łzy!
– Nie wiem co się stało, Kiranie. Nie możemy podjąć pochopnych decyzji.-powiedział spokojnie tata nadal mnie uspokajając. – Mogło się stać coś innego niż podejrzewasz. Ale teraz pozwól swojej siostrze się uspokoić ...
– Ponieważ poznałem prawdę – powiedział to Kilian, pojawiając się nagle u progu pokoju. Patrzył na mnie z odrazą i obrzydzeniem, jakbym była jakimś potworem. Zabolało mnie to.
– Jaką prawdę? – zapytał się brunet, patrząc na niego z oburzeniem, ale Kil nie zwracał na niego uwagi. Patrzył jedynie na mnie.
– O tym kim tak naprawdę jest twoja siostra.
– A kim ... niby ... jestem? – spytałam ciemnowłosego, a ten zaśmiał się szyderczo.
– Ty naprawdę jesteś świetną aktorką. Wszystkich oszukujesz swoją niewinną twarzyczką i "dobrymi" uczynkami, a tak naprawdę jesteś okrutną i podłą dziewczyną, która tylko czeka na to, aż zostanie władczynią Narodu Ognia.
– Co? Nie jestem...
– Egoistyczną kłamliwą samolubną intrygantką?
– Co ona ci takiego naopowiadała, Kil? Powinieneś wiedzieć jaka jestem! Wychowaliśmy się razem! Znasz nie lepiej niż nawet mój brat!
– Najwidoczniej tylko udawałaś moją przyjaciółkę!
– Co ona takiego ci powiedziała?
– Dobrze wiesz co!
– Nie, nie wiem, Kilianie! Co ona takiego ci powiedziała! – miałam już dość tego wszystkiego, chciałam, jedynie aby powiedział mi to co ona mu powiedziała na mój temat.
– Sama chciałaś. Powiedziała mi, że jedynie udawałaś miłość do mnie, bo wiedziałaś że w przyszłości będę władcą i że zaplanowałaś to jak zostanie ukarany Kai. Tak naprawdę to chciałaś być jedynym wyjątkowym dzieckiem, które ma moce od najstarszych magów, którzy chodzili po tym świecie.
– Co? – spojrzałam na niego z niedowierzaniem. – Ja nigdy...
– Nigdy co? Nie udawaj i jedynie się przyznaj do tego.
– Nie mam zamiaru przyznawać się do czegoś co nie zrobiłam!
– Kłamiesz – gdy to powiedział uderzyłam go w policzek. Na jego twarzy wypisane było zdezorientowanie, a w oczach strach. Jakby przebudził się z transu, ale to przecież niemożliwe tylko Kai miał taką moc. a on nie rozmawiał z nim tylko z nieznana mi dziewczyną. Jego twarz jednak znowu przybrała wcześniejszy wyraz nienawiści i wstrętu.
– Dlaczego mi to robisz, Kil?! Dlaczego mi nie wierzysz tylko jej?!
– Ponieważ ona w przeciwieństwie do ciebie mówi prawdę –powiedziawszy to wyszedł z pokoju. Widziałam jak mój brat chciał go już uderzyć, ale w porę zatrzymał go nasz ojciec.
Próbował go uspokoić, ale dopiero po dobrych kilku minutach uspokoił się na tyle, żeby ojciec nie musiał go przytrzymać przed pobiegnięciem za nim i mu walnąć. Ja jedynie usiadłam na łóżku i wpatrywałam się pustym wzrokiem w drzwi. Chciałam usłyszeć od Kiliana, że to tylko głupi żart i że nigdy by we mnie nie zwątpił.
–Lilii?–usłyszałam pytanie brata, ale nic mu nie odpowiedziałam, tylko nadal wpatrywałam się w miejsce gdzie przed chwilą stał Kil. -Siostra odpowiedz coś!-w końcu spojrzałam na mojego brata i zapytałam się o jedną rzecz, która trapiła mnie po kłótni.
– Kiranie, czy ja taka jestem? Czy ja jestem taka jaką opisywał, Kil?
– Lilian, nawet nie mów takich głupot! – mój ojciec odparł oburzony. – Nie mów mi, że wierzysz w te wszystkie brednie, które powiedział ci Kilian! Nie jesteś egoistką, rozumiesz? Nigdy nie myślałaś o sobie i o to co będzie jedynie dobre dla ciebie. Nigdy. – gdy to mówił przykucnął przy mnie i spoglądał na mnie łagodnym spojrzeniem swoich błękitnych oczu.
– Ale co jeśli inni...
– Inni mogą sobie mówić co chcą, ale my zawsze będziemy wierzyć w to co widzimy, Lilii – odrzekł mój brat. Usiadł obok mnie na łóżku i przytulił mnie do siebie. Zaczęłam powoli się uspokajać. Cieszyłam się, że mam taką wspaniała rodzinę i pomimo tego co powiedział Kil oni nadal mi ufali i wierzyli.
Wtem przy mnie pojawiła się także Harmon, która swoim małym łebkiem ocierała się o moje ramię. Uśmiechnęłam się do niej słabo, po czym ją podrapałam czule po szyi na co ona od razu zaczęła machać swoim ogonem jak niedźwiedzio-pies polarny. Zaśmiałam się na ten widok, ale mojej myśli nadal analizowały słowa i zachowanie Kiliana. Dlaczego, kiedy go uderzyłam wydawał się być zdezorientowany jednak mój brat wtedy mi coś zaproponował.
– Lilii, co byś powiedziała aby wyrwać się z tego miejsca?
– Co masz na myśli?
Spojrzał najpierw na naszego ojca po czy powiedział:
– Co powiesz, abyś wróciła z nami do Północnego Plemienia? Odpoczniesz od tych wszystkich wrażeń, a my będziemy mieć cię blisko siebie.
– Nie wiem czy to dobry pomysł. Harmon nigdy niebyła....
– Harmon jest już dorosłym smokiem i teraz nie odczuwa zmiany temperatury. Teraz w zasadzie może być wszędzie tam gdzie ty sobie zapragniesz. – wytłumaczył mi ojciec.
Zastanawiałam się nad propozycją po czym zapytałam w myślach Harmon.
~ Co o tym sądzisz? ~ . Moja smoczyca zaczęła latać wokół mnie po czym usłyszałam jej głos w mojej głowie
~ Myślę że to dobry pomysł, Lilian. Potrzebujesz odpoczynku umysłu, a będąc tam może uda ci się z pomocą ducha księżyca i ducha wody odzyskać więź ze światem duchów. ~
Przez chwilę zastanawiałam się nad tym po czym odrzekłam:
– Więc kiedy ruszamy do domu?
***
Następnego dnia byliśmy już wszyscy gotowi do drogi. Jednak przez cały ten czas nie spotkałam ani razu Kiliana. Chciałam z nim porozmawiać na spokojnie o tym co wczoraj mi powiedział, ale niestety nie otrzymałam okazji. Gdy ostatni raz spojrzałam na ogród obok mnie stanął "dziadek" Zuko. Uśmiechnął się do mnie, ale widziałam smutek w jego oczach. Podeszłam do niego po czym przytuliłam się do niego. Zastąpił mi dziadków, których nigdy nie poznałam. Rodzice taty zmarli jeszcze przed moimi narodzinami, a matka nigdy nie wspominała o swoich. Z tego co mówił mi Kai zdradzili naszą rodzinę i tylko dlatego nasza mama uciekła od nich. Nie wiem czy mówił wtedy prawdę, byliśmy dziećmi kiedy mi o tym mówił, a nigdy nie pytałam się o nich mamy.
– Tak szybko nas opuszczasz-powiedział to, kiedy trwaliśmy w uścisku po czym dodał-Jesteś pewna, że to dobra decyzja?
– Tak dziadku. Potrzebuję trochę odpocząć, ale obiecuję że będę codziennie pisać listy i dzwonić, i będę opowiadać ci o wszystkim. – obiecałam. Kiedy usłyszałam wołanie mojego taty, powiedziałam na pożegnanie – Do widzenia, dziadku.
– Raczej do zobaczenia, moja kochana Lilian.
Odsunęłam się odrobinę od niego po czym spojrzałam w stronę statku, po czym ostatni raz przytuliłam dziadka, po czym pobiegłam w stronę ojca. Zamknęły się za mną drzwi i wystartowaliśmy.
Żegnaj Kilianie.
Kilian
Gdy wszedłem do swojego pokoju czułem się senny i otumaniony. Czy ja naprawdę to powiedziałem? Czy ja naprawdę powiedziałem to co ta dziewczyna kazała mi powiedzieć?
– Nie to niemożliwe. To tylko moje urojenia. – powiedziałem, ale wtem spojrzałem w wielki lustro i zauważyłem na moim policzku czerwony ślad.
A więc jednak to prawda. Zrobiłem to. Uderzyłem z wściekłością w lustro, które rozsypało się w drobny mak.
– Co ona mi zrobiła?-zapytałem sam siebie, ale dobrze wiedziałem jaka jest odpowiedź ale nie chciałem w to uwierzyć. Ona nie może tego potrafić. Tylko Kai potrafił manipulować umysłem, to jego umiejętność! Nie jakiejś tam Raveny. Moja głowa zaczęła mnie okropnie boleć, ale to wytrzymałem. Chciałem sobie przypomnieć co mówiła dziewczyna kiedy wyszedłem z pokoju.
"Kilianie, posłuchaj mnie uważanie. Będziesz wierzyć w każde moje słowo, książę."
Słowa zadźwięczały mi nagle w uszach. Dlaczego, więc nie panowała nade mną także teraz. Co ją powstrzymywało. Chciałem już pobiec do Lilii i jej wszystko opowiedzieć co zrobiła mi ta dziewczyna i że kazała mi to powiedzieć i że nigdy nie uwierzyłbym w takie kłamstwa. Byłem już blisko jej pokoju, ale wtedy znowu ją spotkałem. Raven. Była na początku zdziwiona, ale wtedy znowu usłyszałem jej szept:
– Będziesz wierzyć w każde moje słowo Kilianie i pozwolisz mi przejąć nad sobą kontrolę.
I tak się stało.
Tak jak powiedziała.
Tak jak sobie tego zażyczyła.
Komentarze
Prześlij komentarz