Przejdź do głównej zawartości

Rozdział 2 Wspomnienia

Kilian
Odkąd wyruszyliśmy na poszukiwania, minęło już sześć miesięcy. A dzisiaj Lilian, która zaginęła i którą pamiętam z dzieciństwa ma dzisiaj osiemnaste urodziny. Minęło już dziesięć lat odkąd zniknęła, bo według jej matki miała być bezpieczna poza domem, z dala od nas wszystkich. To miało jej zapewnić bezpieczeństwo. Ciekawy jestem jak teraz wygląda, czy nadal ma te same roześmiane oczy o barwie złota i błękitu, czy jej włosy nadal mają kolor czekolady. Ale stop Kilianie teraz masz inne obowiązki wobec swojego narodu, jako przyszły Władca Ognia.
Korra zadzwoniła do mnie, że ma podejrzenia co do jednej dziewczyny w szkole, w której zaczęła uczyć historii Królestwa Ziemi. Nie chciałem zaś patrzeć na jakąś dziewczynę, która nawet nie przypomina Lilian. Chciałem po prostu już ją odnaleźć i wrócić do swojego domu, a nie mieszkać w jakimś hotelu oddalonego od miasta o jakieś dwa kilometry. Możecie mówić, że jestem egoistą, ale taki właśnie jestem. Wchodziłem właśnie na dziedziniec szkoły kiedy zobaczyłem posąg Avatara Aanga, który jest patronem szkoły. Szkoda, że tutaj nie znają historii o jego przygodach i co zrobił dla wszystkich narodów. Zawsze lubiłem, gdy pradziadek Zuko opowiadał mi, co się działo podczas stu-letniej wojny, jakie przeżył przygody i w jaki sposób stał się w wieku szesnastu lat Władcą Ognia. Podziwiałem go za to, że mimo że jego ojciec Onzai pragnął, aby Awatar został pojmany on postanawia mu pomóc i uczy władać nad ogniem.
Byłem już w pobliżu stołówki, gdy zobaczyłem Korrę czekającą na mnie. Podeszła do mnie pośpiesznie i spojrzała z niezadowoleniem.
-Nie mogłeś zjawić się szybciej?
-Przepraszam, ale sądzę, że to jest niepotrzebne, bo jej tutaj na pewno nie ma,-odrzekłem najbardziej obojętnym tonem na jaki umożliwiała moja złość. Ona nie rozumie, że jej nie znajdziemy, w tak oczywistym miasteczku jakim jest MinSun.
-A ja jestem przeciwnego zdania - i pokazała mi fotografią jakiejś dziewczyny, która patrzyła w okno. Nie powiem była całkiem ładna jak na osiemnastolatkę (tak przynajmniej podejrzewałem). Jasna cera, czekoladowe włosy jak u Lilian, ale niestety oczy miała błękitne, takie jak u mieszkańców Plemienia Wody.-To nie ona-powiedziałem po czym oddałem jej fotografię. Miałem już iść w stronę wyjścia, kiedy ta dziewczyna się pojawiła w drzwiach stołówki i zmierzała w przeciwnym kierunku od tego, gdzie my się znajdowaliśmy, kiedy Korra zaczęła ją wołać:
-Lilian!- i w tedy się odwróciła i spojrzała w moją stronę. Na żywo była do niej jeszcze bardziej podobna, chociaż moją Lilian wdziałem ostatni raz, gdy miała osiem lat. Powiedziała coś dwóm dziewczynom, które z nią rozmawiały i podeszła do nas pośpiesznie. Przyglądała się mi przez chwilę badawczym wzrokiem, na co ja tylko skwitowałem lekceważącym spojrzeniem.
-Czy coś się stało, Pani profesor?-spytała spoglądając to na Korrę, to na mnie.
-Nie, Lilian- Korra spojrzała pośpiesznie po korytarzu, który zrobił już się pusty, po czym zwróciła się do nie mojej Lilian.- Czy możemy z tobą przez chwilę porozmawiać?- po czym spojrzała na mnie proszącym wzrokiem.
-Oczywiście, Pani profesor. Tylko, że troszeczkę śpieszę się na lekcję. Pani Klark nie znosi, jak uczniowie się spóźniają-odrzekła trochę zdenerwowana. Patrzyła w stronę przecina, jakby chciała uciec lub pobiec na lekcję. Nie wytrzymałem po czym orzekłem.
-Korro, ile razy mam ci powtarzać, że to nie ONA? Nie sądzisz chyba, że to będzie takie proste, spotkać ją po niecałym miesiącu szukania?!-spojrzałem na dziewczynę szyderczym wzrokiem. Chciałem, aby już sobie poszła, bo zbyt dużo mi przypomina o stracie, jakiej doświadczyłem mając dziesięć lat.
Zauważyłem, że dziewczyna spoglądała na mnie ze wściekłym wzrokiem i miała zamiar już coś powiedzieć, ale na szczęście Avatar jej przeszkodziła.  
-Nie tutaj. Lepiej porozmawiajmy w moim gabinecie. A ty Kilianie,-spojrzała na mnie lodowatym spojrzeniem,-przestań się tak zachowywać, inaczej sama z nią porozmawiam, a ciebie wyślę z powrotem do Narodu Ognia.
Gdy to powiedziała cały się spiąłem, po czym spojrzałem na nie moją Lilian nienawistnym wzrokiem. Nie mogłem przez tą zwykłą dziewczynę zostać ośmieszony, bo Korra uważa, że wie lepiej ode mnie. Spróbowałem się uspokoić i udawać opanowanego. W tedy naszą uwagę zwróciła z powrotem stojąca obok dzewczyna.
-Nie wiem, o co wam chodzi, ale ja muszę już wracać na lekcje- odwróciła się na pięcie i zmierzałam w stronę prawdopodobnie swojej klasy, kiedy Korra złapała ją za nadgarstek i usłyszałem, jak jęknęła z bólu. Na jej twarzy pojawiło się przerażenie, jej oczy miały mętny kolor złota z błękitem podczas sztormu. Coś takiego tylko raz widziałem, kiedy złapałem nikogo innego jak moją Lilian, kiedy była zezłoszczona na mnie.
Miała w tedy sześć lat, a ja siedem. Pokłóciliśmy się, bo musiałem już wracać do domu w jej urodziny i w tedy to się wydarzyło, zobaczyła cząstkę mojej przeszłości: "Stałem przed oknem i patrzyłem, jak pada deszcz na dworze. Z powodu głupiej pogody, nie możemy odwiedzić Lilian w świątyni Białego Smoka. Byłem wściekły na siebie i na cały świat. W tedy moja matka przychodzi do mnie i kuca przy mnie i pyta się-Dlaczego nie przygotowujesz się do wyjazdu Kil. Ja w tedy jej odrzekłem -Bo tata mówił, że nie możemy jej odwiedzić. Jest zła pogoda i mogłoby mam się coś stać.-Och, kochanie tata tylko żartował. No szybko spakuj rzeczy i za chwilę wyruszamy; W tedy cieszyłem się, jakbym otrzymał najlepszy prezent gwiazdkowy na świecie. Bo mogłem ją znowu zobaczyć".
Gdy Lilian zmierzała w stronę łazienki, stałem jak sparaliżowany. Nie umiałem uwierzyć, w końcu po tylu latach ją odnalazłem. Czułem się jak we śnie, z którego mogłem się w każdej chwili obudzić. Podbiegłem szybko do Korry i pomogłem jej usiąść na ławce, która była blisko nas. Usiadłyśmy na niej i spojrzałem na Avatar. Jej twarz wyrażała zdziwienie, po czym spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
-Dlaczego ją puściłeś?! Mogła pobiec wszędzie!
-Pobiegła do łazienki. Nic jej nie będzie, jak za chwilę pójdę do Lilii. Jak się czujesz?
-Nie wiem, raczej dobrze, a czemu pytasz? I dlaczego powiedziałeś Lilii, a nie Lilian?-spojrzała na mnie zdziwiona.
-Bo miałaś rację, to jest Lilian, którą szukamy. To onaOdnaleźliśmy ją.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 14 Klątwa

Kilian Wpatrywałem się jak Lilii leczy rany Harmon, dzięki czemu jej rany także znikały nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. Gdy skończyła, pogłaskała smoczycę po jej grzbiecie, a jej pupil zmienił rozmiar i teraz opatulał szyję swojej Pani. Dziewczyna spojrzała na mnie i uśmiechnęła się radośnie. Podeszła do mnie wpatrzona w jeziorko. Przez pewien czas staliśmy w milczeniu, ale chwilę później usłyszałem coś, co sądziłem, że już nigdy nie usłyszę. -Pamiętam jak w jedną zimę zaproponowałeś jazdę na łyżwach na tym jeziorku. -na jej twarzy pojawił się piękny uśmiech. Spojrzała mi w oczy, po czym kontynuowała -Pamiętam jak nagle pękł lód pod twoimi stopami i wleciałeś cały do wody. Razem z Harmon cię wyciągnęłyśmy i prawie udałoby nam się wejść do świątyni niezauważeni, ale wtedy Kiran wybiegł razem z naszymi matkami. Stwierdziły, że nigdy nie zostawią nas samych nawet na pięć minut.- zaśmialiśmy się oboje.  -Dobrze pamiętam tą sytuację.-powiedziałem spoglądając na jez...

Rozdział 6 Zasadzka

Kilian Postanowiłem, że dam Lilian odpocząć i nie zadręczać ją rozmową ze mną. W końcu przeżyła nie mały szok, gdy dowiedziała się, że jej matka ją zostawiła pod opieką ciotki, że zostały jej odebrane wspomnienia, a do tego zagraża jej niebezpieczeństwo, jeśli tu pozostanie. Trochę zdziwiło mnie jej pytanie czy byliśmy bliskimi przyjaciółmi, ale wydawało mi się jakby mi uwierzyła w to co powiedziałem. Takie mam przynajmniej przeczucie. Schodząc spojrzałem ostatni raz w stronę pokoju Lilian, jakbym się obawiał, że za chwilę usłyszę dochodzący stamtąd krzyki dziewczyny. Na szczęście, nic takiego się nie wydarzyło. Skierowałem się w stronę kuchni, gdzie Korra i Sara prowadziły przyciszonym głosem rozmowę. Usłyszałem jedynie takie słowa jak: "powrót", "wyprawa", "niebezpieczeństwo" i "Harmon". No tak, jej smoczyca także dawno nie widziała swojej właścicielki. Tak samo jak ja, musiała odczuwać pustkę po jej zaginięciu. Nie chciałem im przeszkad...

Prolog

Kilian Zaczęło się zebranie Białego Lotosu, na które miałem się zjawić. Oczywiście wolałem ćwiczyć z mistrzami magii ognia, niż być na jakiejś głupiej naradzie. Jednak musiałem się zjawić, obiecałem to mojemu ojcu- generałowi Irohowi. Tak jestem jego synem, przyszłego władcy ognia. Odkąd się urodziłem byłem szkolony, aby w przyszłości jak najlepiej rządzić krajem. Biały Lotos wznowił swoją działalność odkąd Korra pokonała Kuvirę, aby ludzie czuli się bezpieczniej. Minąłem strażników, którzy otworzyli przede mną drzwi, które prowadziły od sali narad. Byli tam mój ojciec, babcia Izumi, pradziadek Zuko ,Prezydent Raiko, Avatar Korra, Asami,Suyin Beifong, Generał Mako,Tonraq, pani komendant Lin Beifong, Burmistrz narodu ziemi Andre, Mistrz Tenzin i ktoś jeszcze, ale nigdy go jeszcze nie spotkałem. -Kilianie, poznaj Riva, nowego wodza północnego plemienia wody,- powiedział do mnie ojciec. -Miło mi. -Mi również, książę Kilianie,-zwrócił się do mnie nowy wód północnego plemienia. ...